Pamiętacie swoich rodziców w momencie, gdy wyprowadzaliście się z domu? To przeżycie, które dla wszystkich matek i ojców jest dość trudne – bo przecież ich dziecko zawsze będzie postrzegane jako niedorosły, bezbronny podlotek, który na pewno nie poradzi sobie z trudnymi tego świata. I gdy Wasi rodzice w przerażeniu rozmyślali jak sobie poradzicie i przede wszystkim – co będziecie robić, gdy zostaniecie już sami, rzuceni na głęboką wodę, wy byliście niepomiernie szczęśliwi, że wreszcie możecie być w miarę niezależni. Ale zazwyczaj po prostu niezależni od rodziców – natomiast uwiązani finansowo. Pierwszy rok studiów był dla wielu młodych ludzi prawdziwym szaleństwem, niektórzy za bardzo zachłysnęli się młodością, czego skutki były dość opłakane. W czym więc tkwi złoty środek, który każdy rodzic musi znaleźć by jego dziecko po wyfrunięciu z gniazda nie zadławiło się wolnością?

To chyba przede wszystkim wzajemne zaufanie już w rym trudnym wieku nastu lat. Ważne by już wtedy rodzice zaczęli wspierać swoje dziecko – rozmawiać o jego zainteresowaniach, pomagać w trudnych sytuacjach. Warto zapisać dzieciaka na kurs na przykład rysunku. Niestety często pokutuje takie podejście, że dziecko – zwłaszcza w wieku kilkunastu lat, zajmie się sobą. Oczywiście, że tak będzie, jednak potrzebuje ono zainteresowania – troski o rozwój, wsparcia i zaufania.

Pamiętacie wycieczki szkolne? To był najlepszy czas na zacieśnianie więzów między znajomymi i próbowanie zabronionych rzeczy. Czasem nauczyciele więc zabierają swoich podopiecznych w takie miejsca jak Szczawnica, gdyż młodzież przeciągnięta po górach nie ma już tak dużej ochoty na wieczorne i nocne harce. Niestety na wycieczkach zmęczenie materiału jakim są uczniowie jest chyba jedynym ze sposobów na zniechęcenie ich do szaleństw. Inaczej już w domu – trzeba im pozwolić na troszkę, by zakazany owoc nie pociągał tak bardzo!